Strona główna Książki Wanda Błeńska. Spełnione życie

Wanda Błeńska. Spełnione życie

Joanna Molewska, Marta Pawelec

KSIĄŻKA

Liczba stron:
230
Wymiary:
200 x 300 mm
Oprawa:
broszura
ISBN:
978-83-7516-435-0
Seria:
Bogaci duchem
Wydanie:
Pierwsze
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Święty Wojciech
SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE
53
Nowe Towar dostępny 9788375164350 25,50
CENA DETALICZNA29,90 zł
NASZA
CENA
25,50

DOSTĘPNOŚĆ:

Brak

Dostawa już od 5,00 PLN

Opis

Zmarła w wieku 103 lat, ale nawet po setnych urodzinach można było codziennie spotkać ją w tramwaju. I u dominikanów, na Mszy Świętej. Jej kalendarz był zawsze zapełniony. Nikomu nie odmawiała spotkania. Wiele osób chciało jej słuchać. Dlaczego? Bo wystawiała receptę na szczęśliwe życie. Przeżyła dwie wojny światowe, uwięzienie za działalność w AK, mrok polskiego komunizmu, chwile strachu w Ugandzie, w której posługiwała chorym przez 43 lata. Kobieta odważna. Lekarka, misjonarka, Matka Trędowatych, "Ambasador Misyjnego Laikatu", jak określił ją bł. Jan Paweł II. Nie bała się realizować swoich marzeń. Zawierzona całkowicie Panu Bogu z anielskim uśmiechem powtarzała: "Jeśli macie dobre, świetlane pomysły, to je pielęgnujcie. Nie dajcie im zasnąć, nie odrzucajcie ich".

Nniejsza książka to rozmowa z doktor Wandą Błeńską - jedną z najpiękniejszych postaci polskiej medycyny, polskich misji, polskiego Kościoła...

Patronat: Przewodnik Katolicki, Duchowy.pl

RECENZJE W MEDIACH

Opiekun.kalisz.pl

Zmarła niecałe trzy miesiące temu, w wieku 103 lat, a książka o jej życiu nabrała szczególnego znaczenia. Joanna Molewska i Marta Pawelec swoje rozmowy z Matka Trędowatych zawarły w książce „Wanda Błeńska. Spełnione życie”, po którą warto sięgnąć zco najmniej kilku powodów. Po pierwsze dr Wanda Błeńska jest jedną z niewielu tak ciekawych i godnych naśladowania postaci polskiego Kościoła oraz niezgłębiona skarbnica swoich życiowych doświadczeń. Po drugie książka ta jest podróżą nie tylko po ideałach życiowych Wandy Błeńskiej, ale także po przeszłości naszego kraju, Europy i świata (szczególnie natomiast Ugandy, gdzie posługiwała chorym przez 43 lata). Święty Jan Paweł II nazwał ją Ambasadorka Misyjnego Laikatu. Przez życie szła z wielką odwagą, która była efektem przede wszystkim wielkiego zaufania do Boga, sama często powtarzała: „Jeśli macie dobre, świetlane pomysły, to je pielęgnujcie. Nie dajcie im zasnąć, nie odrzucajcie ich”. Można powiedzieć, ze dr Wanda odkryła tajemnice szczęśliwego życia (to szczęście było ukryte w Eucharystii, w której uczestniczyła ona nawet po setnych urodzinach) i przepisywała te receptę także ludziom, z którymi się spotykała.

WIĘCEJ

Recenzje czytelników

Średnia ocen: 5

5 gwiazdek
1
4 gwiazdki
0
3 gwiazdki
0
2 gwiazdki
0
1 gwiazdka
0

Dodaj swoją recenzję

Mam konto

Nie mam konta

Skorzystaj z konta

FACEBOOK

Recenzje kupujących

Granice.pl

Opinia z dnia: 11.01.12r

Ona leczyła nie "trąd", ale "ludzi chorych na trąd". Często powtarzała, że chorzy powinni otrzymywać witaminy, wśród których najważniejsza jest witamina M. Jeden ze studentów zapytał kiedyś: "Przepraszam, ja znam witaminę C, B12, A, PP, ale nie spotkałem się z witaminą M". Doktór Błeńska odpowiedziała: "M to jest miłość - najskuteczniejsza witamina" Dr Norbert Rehlis Wanda Błeńska obchodziła niedawno setną rocznicę urodzin. To niezwykła kobieta, która swoim życiem dała świadectwo wielkiej wiary i dobroci. Przez 43 lata zajmowała się w Ugandzie ludźmi chorymi na trąd. "Matka trędowatych", jak często była nazywana, leczyła swoich pacjentów przede wszystkim miłością. Do każdego pacjenta podchodziła indywidualnie, z czułością i zrozumieniem. Wanda Błeńska od dziecka wiedziała, że chce zostać lekarką. Wybór studiów medycznych był więc tylko formalnością, mającą na celu realizację marzeń. Doktor Błeńska zawsze powtarzała, że marzenia, nieważne jak nieprawdopodobne, należy realizować: Zawsze mówię młodzieży: jeśli macie jakieś dobre, świetlane pomysły, to je pielęgnujcie. Nie dajcie im zasnąć, nie odrzucajcie ich tylko dlatego, że wydają się niemożliwe czy trudne do zrealizowania. Swoje marzenia trzeba pielęgnować! Praca na misjach jest ciężka, ale piękna. Dokta po powrocie z Ugandy stała się ambasadorką dzieła misyjnego. Opowiadała na wielu wykładach o Afryce i trądzie, przybliżając słuchaczom odległy kontynent i obalając mity o zakaźnej chorobie, jaka nęka wielu jego mieszkańców. Kalendarz Błeńskiej, mimo jej podeszłego wieku, wypełniony jest różnymi spotkaniami, ponieważ Dokta nikomu nie potrafi odmówić. Joanna Molewska i Marta Pawelec stworzyły książkę, stanowiącą zapis wielu rozmów z panią doktor. Autorki nie posiadają przygotowania dziennikarskiego, co w wielu miejscach da się odczuć. Wiele pytań mogłoby być zadanych inaczej, często można odnieść wrażenie, że należałoby o pewne sprawy dopytać, chwilami brakuje pointy, tak zwanej "kropki nad i". Udało im się jednak oddać ogromne ciepło doktor Błeńskiej, jej charakter. Czuć w tych rozmowach wzajemną sympatię. Wiele jest wspomnień, przy których możemy się uśmiechnąć - jak choćby opowieść o wrednej małpce Wandy Błeńskiej. Poznajemy kulisy życia misyjnego, pracy na gorącym, afrykańskim kontynencie z ludźmi chorymi na trąd. Dokta wspomina dzieciństwo, lata studenckie i pierwsze spotkania z kołem misyjnym. Opowiada o czterdziestu trzech latach pracy na misji, o trudach i radościach życia, jakie wybrała. Dużo jest też o niezachwianej wierze doktor Błeńskiej. O odnajdywaniu spokoju w modlitwie i zawierzeniu Bogu. W publikacji znajdziemy również kalendarium, informacje o ważniejszych odznaczeniach, kilka wpisów z pamiętnika Dokty, archiwalne wypowiedzi Wandy Błeńskiej czy też podstawowe informacje o Ugandzie i trądzie. Wanda Błeńska to piękna wewnętrznie kobieta, która niemal całe swoje życie poświęciła innym. Ciężką pracą i bezinteresowną pomocą dała świadectwo miłości bliźniego. Aż wstyd, że dopiero poprzez lekturę tej książki poznałam sylwetkę pani doktor. Warto sięgnąć po tę lekturę - choćby po to, by dowiedzieć się więcej o osobie, którą cechuje tak ogromne wewnętrzne piękno.

Recenzja była przydatna

Misyjne drogi

Opinia z dnia: 24.02.12r

Cóż jeszcze można powiedzieć o dr Wandzie Błeńskiej? Przecież wszystko wiemy: że leczyła chorych na trąd, że nie bała się ciężkiej pracy ani afrykańskiego klimatu, ze z szacunku dla godności pacjenta nie używała rękawiczek... Można przestać o niej mówić, a zacząć jej słuchać. Zrobiły to dwie osoby, które otarły się o misyjną rzeczywistość, pracując jako wolontariuszki, zatem wiedziały, o co pytać. Z odpowiedzi na te pytania powstała barwna i ciepła opowieść o życiu pracowitym, radosnym i spełnionym. O sile woli i o pogodzie ducha. Jest to książka – świadectwo pięknego życia, które zaprasza i motywuje do działania, na rzecz najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących tego świata.

Recenzja była przydatna

Beata

Opinia z dnia: 27.07.16r

Z okładki książki „Wanda Błeńska. Spełnione życie” spogląda na nas pogodna, pełna dobroci i optymizmu twarz. Zdaje się zapraszać do lektury, chociaż w rozmowie z autorkami opowiada o sobie skromnie, z dużym dystansem, ale i z poczuciem humoru. Starsza pani ożywia się bardzo, gdy pytania dotyczą jej misyjnej pracy lekarki w Afryce, w ośrodkach leczenia trędowatych. Od razu widać, że Wanda Błeńska to osoba, która swoje barwne życie poświęciła innym i zrobiła to z wielką pasją. Jakże miło czyta się o kobiecie, dla której praca była zawsze przyjemnością i posłannictwem. Sposób, w jaki bohaterka tego wywiadu-rzeki opowiada o medycznym powołaniu, wzrusza i sprawia, że chciałoby się w życiu spotykać tylko takich lekarzy. Aż boli, że rzeczywistość jest inna… Pani Wanda z wielkim sentymentem wspomina dzieciństwo i młodość, marzenia o byciu lekarzem i drogę do spełnienia tych dziecięcych snów na jawie. Interesująco opowiada o studiach, pierwszej pracy, wojennych perypetiach i powojennych problemach z ubekami. Najwięcej miejsca energiczna lekarka poświęca opowieściom o misyjnej pracy, która nie jest dla każdego. Jak podkreśla bohaterka książki, do tego typu działalności nie wystarczą medyczna wiedza i przekonanie o powołaniu, potrzebne są jeszcze: odporność na stresy, umiejętność poświęcenia się dla innych, bezgraniczne oddanie pracy, szacunek dla ludzi, empatia i bardzo dobra kondycja fizyczna, gdyż leczenie chorych na trąd to często ciężka harówka. Bez tych podstawowych cech nie ma co myśleć o misyjnej robocie. Z wypowiedzi Wandy Błeńskiej emanuje wielka miłość do świata i do ludzi, zwłaszcza tych pokrzywdzonych, potrzebujących pomocy. Stąd tak wiele ciepłych słów o dzieciach, które są najbardziej bezbronne wobec choroby, samotności, odrzucenia i innych nieszczęść. Cała książka tchnie optymizmem, głosząc afirmację życia, nawet wówczas, gdy daje ono ludziom w kość. Dlatego warto przeczytać ten niezwykle ciepły wywiad-rzekę, napisany od serca, o ludziach i dla ludzi

Recenzja była przydatna

Recenzje czytelników

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. akceptuję